Kiedy wracałyśmy od Tajgi dowiedziałam się, że Morphie i Euphoria są siostrami ale nie bliźniaczymi. Morphie jest rok starsza od swojej siostry ale Euphoria z kolej jest w moim wieku. ,,Fajnie-pomyślałam.-Towarzystwo niewiele starsze ode mnie."
W pewnym momencie Morphie podeszła do Alfy z zapytaniem:
-Dream, gdzie nas pani umieści?
Wytężyłam słuch bo tez byłam tego ciekawa.
Dream?
wtorek, 8 kwietnia 2014
czwartek, 27 marca 2014
Od Dream CD Thalii
-Niedługo je odwiedzimy -zapewniłam Thalię po czy udałam się w stronę swojego legowiska.
Przez kolejny tydzień, codziennie chodziłyśmy razem do Chatki Szamanów sprawdzać, czy szczeniaki się obudziły. Poziom szczęścia zmieniał się u Thalii według stałej zasady: wysoki przy wyjściu z Góry, malał wraz z drogą przez las, żeby znów osiągnąć szczyt gdy tylko naszym oczom ukazywał się drewniany domek i dojść do zera gdy okazywało się, że z wilki nadal się nie obudziły. Któregoś jednak dnia, po zapukaniu do drzwi zamiast głośnego "Do widzenia" usłyszałyśmy "Proszę wejść".
Thalia pierwsza wpadła do środka, ja weszłam zaraz po niej. Na środku pokoju koło Terry stała młoda wadera o szarej sierści. Zwróciła na nas swój jaskrawozielony wzrok.
-Kim jesteście? -spytała nieznajoma wilczyca zaniepokojona. Wnioskując z pytania szamanka widocznie jeszcze o nas nie wspomniała.
-Weź je stąd bo nie ręczę za siebie i wyląduje na nich coś ostrego. -warknęła Taiga przerywając jej. Podniosła z ziemi resztki potłuczonej filiżanki. Chyba powinna przestawić się na mniej delikatne naczynia, odkąd tu jestem zdarzyło się to już...- Czwarta z kolekcji -... dokładnie cztery razy.
-Kim jesteście?! -wadera nie ustępowała.
-Spokojnie. Jestem Dream, samica alfa Watahy Firefly, która zamieszkuje te tereny. -odpowiedziałam- Ja i mój przyjaciel Mirificus uratowaliśmy was z Laboratorium i przynieśliśmy tutaj.
-Niestety -prychnęła Taiga.
W tym czasie zza bliżej nieokreślonego kształtem mebla wyłoniło się drugie ze znalezionych szczeniąt. Czarna wilczyca podobnie jak towarzyszka miała intensywnie zielone oczy.
-Miło mi poznać. Jestem Euphoria -przedstawiła się i z uśmiechem spojrzała na Thalię, która do tej pory trzymała się nieco z tyłu.
-A to jest Thalia. -powiedziałam idąc za jej wzrokiem -Znalazła się tutaj niewiele przed wami -mała podeszła bliżej nowo poznanej wadery. Spojrzałam tymczasem na szarą wilczycę- Może i ty się przedstawisz?
Namyśliła się chwilę.
-Pozwolisz nam tu zostać? -odpowiedziała w końcu pytaniem.
-Jeśli nie macie dokąd wracać... To tak.
Uśmiechnęła się lekko a w jej oczach można było dostrzec ulgę.
-Morphine. Jestem Morphine. I.. dziękuję za pomoc -wydusiła z siebie zwracając się również do Taigi.
Szamanka udawała, że nie słyszy, wycierała tylko szmatką jedną z wielu i tak czystych półek. Nikt nie dostrzegł jej wyrazy twarzy.
-W takim razie chodźcie ze mną, pokażę wam okolicę i wpiszę na listę.
-Listę czego? -odezwała się Euphoria.
-Listę członków Watahy. Wtedy będziecie mogły opowiedzieć mi swoje historie.
Podczas krótkiej przechadzki cała młoda trójka zapoznawała się jednocześnie ze sobą.
<Thalia? Euphoria? Morphine?>
Przez kolejny tydzień, codziennie chodziłyśmy razem do Chatki Szamanów sprawdzać, czy szczeniaki się obudziły. Poziom szczęścia zmieniał się u Thalii według stałej zasady: wysoki przy wyjściu z Góry, malał wraz z drogą przez las, żeby znów osiągnąć szczyt gdy tylko naszym oczom ukazywał się drewniany domek i dojść do zera gdy okazywało się, że z wilki nadal się nie obudziły. Któregoś jednak dnia, po zapukaniu do drzwi zamiast głośnego "Do widzenia" usłyszałyśmy "Proszę wejść".
Thalia pierwsza wpadła do środka, ja weszłam zaraz po niej. Na środku pokoju koło Terry stała młoda wadera o szarej sierści. Zwróciła na nas swój jaskrawozielony wzrok.
-Kim jesteście? -spytała nieznajoma wilczyca zaniepokojona. Wnioskując z pytania szamanka widocznie jeszcze o nas nie wspomniała.
-Weź je stąd bo nie ręczę za siebie i wyląduje na nich coś ostrego. -warknęła Taiga przerywając jej. Podniosła z ziemi resztki potłuczonej filiżanki. Chyba powinna przestawić się na mniej delikatne naczynia, odkąd tu jestem zdarzyło się to już...- Czwarta z kolekcji -... dokładnie cztery razy.
-Kim jesteście?! -wadera nie ustępowała.
-Spokojnie. Jestem Dream, samica alfa Watahy Firefly, która zamieszkuje te tereny. -odpowiedziałam- Ja i mój przyjaciel Mirificus uratowaliśmy was z Laboratorium i przynieśliśmy tutaj.
-Niestety -prychnęła Taiga.
W tym czasie zza bliżej nieokreślonego kształtem mebla wyłoniło się drugie ze znalezionych szczeniąt. Czarna wilczyca podobnie jak towarzyszka miała intensywnie zielone oczy.
-Miło mi poznać. Jestem Euphoria -przedstawiła się i z uśmiechem spojrzała na Thalię, która do tej pory trzymała się nieco z tyłu.
-A to jest Thalia. -powiedziałam idąc za jej wzrokiem -Znalazła się tutaj niewiele przed wami -mała podeszła bliżej nowo poznanej wadery. Spojrzałam tymczasem na szarą wilczycę- Może i ty się przedstawisz?
Namyśliła się chwilę.
-Pozwolisz nam tu zostać? -odpowiedziała w końcu pytaniem.
-Jeśli nie macie dokąd wracać... To tak.
Uśmiechnęła się lekko a w jej oczach można było dostrzec ulgę.
-Morphine. Jestem Morphine. I.. dziękuję za pomoc -wydusiła z siebie zwracając się również do Taigi.
Szamanka udawała, że nie słyszy, wycierała tylko szmatką jedną z wielu i tak czystych półek. Nikt nie dostrzegł jej wyrazy twarzy.
-W takim razie chodźcie ze mną, pokażę wam okolicę i wpiszę na listę.
-Listę czego? -odezwała się Euphoria.
-Listę członków Watahy. Wtedy będziecie mogły opowiedzieć mi swoje historie.
Podczas krótkiej przechadzki cała młoda trójka zapoznawała się jednocześnie ze sobą.
<Thalia? Euphoria? Morphine?>
Od Farilla CD Loneris
Ma rana powoli się goiła, zaś ból słabł. Pośród tych wszystkich wilków czułem się nie swojo. Moja poprzednia wataha składała się wyłącznie jednej rodziny. Postanowiłem wybrać się na przechadzkę, aby wszystko sobie przemyśleć.
Po pewnym czasie usłyszałem dziwny dźwięk, jakby ktoś spadał. Pobiegłem w tamtym kierunku, lecz w połowie drogi musiałem zwolnić gdyż rana znów mnie bolała. Kiedy już byłem na miejscu spojrzałem w głąb przepaści. Na półce skalnej leżała Loneris. Jej biała sierść kontrastowała z plamą krwi pod jej ciałem. Spojrzała na mnie, a w jej wzroku widać było lekką prośbę o pomoc. Nie widziałem co zrobić. Przez mózg przeszła mi myśl, aby tam zejść, jednak nie mógłbym tam wrócić. Postanowiłem pobiec po pomoc. Pierwszym napotkanym wilkiem była Livia.
(Proszę o kontynuacje Livie)
Po pewnym czasie usłyszałem dziwny dźwięk, jakby ktoś spadał. Pobiegłem w tamtym kierunku, lecz w połowie drogi musiałem zwolnić gdyż rana znów mnie bolała. Kiedy już byłem na miejscu spojrzałem w głąb przepaści. Na półce skalnej leżała Loneris. Jej biała sierść kontrastowała z plamą krwi pod jej ciałem. Spojrzała na mnie, a w jej wzroku widać było lekką prośbę o pomoc. Nie widziałem co zrobić. Przez mózg przeszła mi myśl, aby tam zejść, jednak nie mógłbym tam wrócić. Postanowiłem pobiec po pomoc. Pierwszym napotkanym wilkiem była Livia.
(Proszę o kontynuacje Livie)
wtorek, 18 marca 2014
Od Livii
Obudziłam się, było ciemno i zimno. Tak szczerze to prawie nie pamiętam. Miałam niecałe 2 miesiące! Nigdzie nie było żadnych wilków. Byłam sama. Jeszcze nie wiecie ale jestem najsłabsza z rodzeństwa i może dla tego mnie zostawili? Parę dni temu wyschły źródła i wyruszyliśmy w daleką podróż. Zaczęłam płakać ale zaraz przestałam! Nade mną krążył straszny orzeł. Był wielki i zapewne usłyszał mój płacz. Uciekałam jak najszybciej i w końcu trafiłam na mała gromadkę wilków. Gdy mnie zobaczyły zaraz zabrały mnie ( byłam wykończona ) do siebie. Tak się tu znalazłam.
Od Thalii CD Dream
Otwarłam szeroko oczy.
-O... A mogę ich odwiedzić?-zapytałam.-Poznałabym ich i Taigę...
<Dream?>
-O... A mogę ich odwiedzić?-zapytałam.-Poznałabym ich i Taigę...
<Dream?>
piątek, 14 marca 2014
środa, 12 marca 2014
Od Loneris
Siedziałam na skraju urwiska spoglądając w dal. Nikt na mnie nie zwracał uwagi. Byłam nikim. Byłam niepotrzebna. Tam w dole ktoś był, i był nastawiony wrogo. Ale nikt mnie nie słuchał. Siedząc myślałam, jak się zabić. W końcu nikt by mnie nie opłakiwał. Postanowiłam. Skoczę, tak po prostu. Krótki upadek, a potem nic. Wieczny odpoczynek. Skoczyłam, ale upadłam na półkę skalną w stanie agonii. Nie chce cierpieć. Chcę albo śmierci, albo pomocy.
(Czy ktoś się ulituje?)
(Czy ktoś się ulituje?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)