wtorek, 18 marca 2014
Od Livii
Obudziłam się, było ciemno i zimno. Tak szczerze to prawie nie pamiętam. Miałam niecałe 2 miesiące! Nigdzie nie było żadnych wilków. Byłam sama. Jeszcze nie wiecie ale jestem najsłabsza z rodzeństwa i może dla tego mnie zostawili? Parę dni temu wyschły źródła i wyruszyliśmy w daleką podróż. Zaczęłam płakać ale zaraz przestałam! Nade mną krążył straszny orzeł. Był wielki i zapewne usłyszał mój płacz. Uciekałam jak najszybciej i w końcu trafiłam na mała gromadkę wilków. Gdy mnie zobaczyły zaraz zabrały mnie ( byłam wykończona ) do siebie. Tak się tu znalazłam.
Od Thalii CD Dream
Otwarłam szeroko oczy.
-O... A mogę ich odwiedzić?-zapytałam.-Poznałabym ich i Taigę...
<Dream?>
-O... A mogę ich odwiedzić?-zapytałam.-Poznałabym ich i Taigę...
<Dream?>
piątek, 14 marca 2014
środa, 12 marca 2014
Od Loneris
Siedziałam na skraju urwiska spoglądając w dal. Nikt na mnie nie zwracał uwagi. Byłam nikim. Byłam niepotrzebna. Tam w dole ktoś był, i był nastawiony wrogo. Ale nikt mnie nie słuchał. Siedząc myślałam, jak się zabić. W końcu nikt by mnie nie opłakiwał. Postanowiłam. Skoczę, tak po prostu. Krótki upadek, a potem nic. Wieczny odpoczynek. Skoczyłam, ale upadłam na półkę skalną w stanie agonii. Nie chce cierpieć. Chcę albo śmierci, albo pomocy.
(Czy ktoś się ulituje?)
(Czy ktoś się ulituje?)
środa, 5 marca 2014
Od Dream CD Thalii
Zatrzymałam się zmieszana. Wciąż nie przyzwyczaiłam się do tego typu zwrotów.
-Mów mi po prostu Dream -odpowiedziałam z uśmiechem- A ty, jak masz na imię?
-Thalia -odpowiedziała mała, dumnie podnosząc pyszczek.
-To bardzo ładne imię. A teraz wybacz, ale mam parę ważnych spraw, którymi muszę się zająć.
Kolejnych kilka godzin spędziłam więc na witaniu nowych wilków, przyjmowaniu informacji o tych, którzy postanowili odejść (co było wyjątkowo przykre) jak i przesiadywaniu w chatce Taigi, która zgodziła się zająć uwolnionymi szczeniakami. Dopiero późnym wieczorem znalazłam chwilę wolnego czasu. Podeszłam do legowiska Thalii i z ulgą stwierdziłam, że jeszcze nie śpi.
-Mam dla ciebie miłą wiadomość.
Thalia przerwała na chwilę rysowanie.
-Tak?
-Będziesz miała towarzystwo w swoim wieku. Podczas wyprawy znaleźliśmy dwójkę szczeniaków. Muszą tylko się obudzić, ale są pod opieką Taigi, więc nie potrwa to długo.
<Thalia? :) >
-Mów mi po prostu Dream -odpowiedziałam z uśmiechem- A ty, jak masz na imię?
-Thalia -odpowiedziała mała, dumnie podnosząc pyszczek.
-To bardzo ładne imię. A teraz wybacz, ale mam parę ważnych spraw, którymi muszę się zająć.
Kolejnych kilka godzin spędziłam więc na witaniu nowych wilków, przyjmowaniu informacji o tych, którzy postanowili odejść (co było wyjątkowo przykre) jak i przesiadywaniu w chatce Taigi, która zgodziła się zająć uwolnionymi szczeniakami. Dopiero późnym wieczorem znalazłam chwilę wolnego czasu. Podeszłam do legowiska Thalii i z ulgą stwierdziłam, że jeszcze nie śpi.
-Mam dla ciebie miłą wiadomość.
Thalia przerwała na chwilę rysowanie.
-Tak?
-Będziesz miała towarzystwo w swoim wieku. Podczas wyprawy znaleźliśmy dwójkę szczeniaków. Muszą tylko się obudzić, ale są pod opieką Taigi, więc nie potrwa to długo.
<Thalia? :) >
Od Dream CD Rozalii
-Nie przejmuj się -odpowiedziałam przyjaznym tonem. Zdążyłam zauważyć, że Rozalia tylko po głosie może odczytywać uczucia- Lubię gości.
Na te słowa wilczyca wyraźnie się uspokoiła.
-Widzę, że długo podróżowałaś? -ciągnęłam dalej rozmowę.
Kiwnęła głową.
-Jak do tej pory w żadnej z watah nie byłam mile widziana...
-Więc będę pierwsza, która ci zaproponuje przyjęcie? -spytałam radośnie.
-No... tak. -wilczyca rozpromieniła się- Na prawdę mogę dołączyć?
-Oczywiście!
Zaprowadziłam Roz do Głównej Kwatery i zajęłam się procedurami związanymi z przyjmowaniem nowych członków.
-Witaj w domu! -oznajmiłam po wpisaniu kilu informacji do księgi.
Na te słowa wilczyca wyraźnie się uspokoiła.
-Widzę, że długo podróżowałaś? -ciągnęłam dalej rozmowę.
Kiwnęła głową.
-Jak do tej pory w żadnej z watah nie byłam mile widziana...
-Więc będę pierwsza, która ci zaproponuje przyjęcie? -spytałam radośnie.
-No... tak. -wilczyca rozpromieniła się- Na prawdę mogę dołączyć?
-Oczywiście!
Zaprowadziłam Roz do Głównej Kwatery i zajęłam się procedurami związanymi z przyjmowaniem nowych członków.
-Witaj w domu! -oznajmiłam po wpisaniu kilu informacji do księgi.
wtorek, 4 marca 2014
Od Rozalii CD Akaymona
-Z chęcią. - powiedziałam krótko z lekkim uśmiechem.
Przez kilka minut siedzieliśmy w ciszy. Ptaki zaczęły swój wieczorny świergot, a promienie słoneczne były coraz mniej wyczuwalne. Moje futro zaczął muskać chłodny wiatr. Noir zaczął lekko skubać mnie w ucho i cicho krakać. Dawał mi do zrozumienia, że niedługo się z ciemni i powinniśmy już wracać.
-Nondum Noir... - szepnęłam do przyjaciela.
-Po jakiemu to? - spytał zaciekawiony basior.
-Łacina. - szepnęłam - Noir mówi tylko po łacinie.
Mój przewodnik coraz uporczywiej zaczął ciągnąć mnie w ucho.
-Ja już... Ja już będę wracać do jaskini. - wstałam i odwracając się na pięcie ruszyłam w stronę siedziby.
Zrobiłam kilka kroków w przód, a u mego boku poczułam obecność basiora. Przez całą drogę nie rozmawialiśmy. Basior nie był rozmowny, a ja bałam się zacząć rozmowy z obcym. Szłam do przody, a mój przewodnik informował mnie o wszystkich kamieniach, korzeniach drzew i zakrętach. Akaymon był pierwszym wilkiem jakiego tu poznałam... No może oprócz Dream, która zaprosiła mnie do watahy. Basior zdawał się być miły, nie komentował mojego kalectwa...
-Już jesteśmy na miejscu. Może masz ochotę coś zjeść? - usłyszałam jego serdeczny głos.
-Nie, dziękuję... Nie jestem głodna. - westchnęłam - Dzisiaj pójdę spać wcześniej.
Powolnym krokiem ruszyłam w stronę sypialni, a kiedy tam dotarłam ułożyłam się wygodnie na posłaniu. Zaczęłam rozmyślać jak będzie wyglądać jutrzejszy dzień, lecz po chwili usnęłam.
< Akaymon? >
Przez kilka minut siedzieliśmy w ciszy. Ptaki zaczęły swój wieczorny świergot, a promienie słoneczne były coraz mniej wyczuwalne. Moje futro zaczął muskać chłodny wiatr. Noir zaczął lekko skubać mnie w ucho i cicho krakać. Dawał mi do zrozumienia, że niedługo się z ciemni i powinniśmy już wracać.
-Nondum Noir... - szepnęłam do przyjaciela.
-Po jakiemu to? - spytał zaciekawiony basior.
-Łacina. - szepnęłam - Noir mówi tylko po łacinie.
Mój przewodnik coraz uporczywiej zaczął ciągnąć mnie w ucho.
-Ja już... Ja już będę wracać do jaskini. - wstałam i odwracając się na pięcie ruszyłam w stronę siedziby.
Zrobiłam kilka kroków w przód, a u mego boku poczułam obecność basiora. Przez całą drogę nie rozmawialiśmy. Basior nie był rozmowny, a ja bałam się zacząć rozmowy z obcym. Szłam do przody, a mój przewodnik informował mnie o wszystkich kamieniach, korzeniach drzew i zakrętach. Akaymon był pierwszym wilkiem jakiego tu poznałam... No może oprócz Dream, która zaprosiła mnie do watahy. Basior zdawał się być miły, nie komentował mojego kalectwa...
-Już jesteśmy na miejscu. Może masz ochotę coś zjeść? - usłyszałam jego serdeczny głos.
-Nie, dziękuję... Nie jestem głodna. - westchnęłam - Dzisiaj pójdę spać wcześniej.
Powolnym krokiem ruszyłam w stronę sypialni, a kiedy tam dotarłam ułożyłam się wygodnie na posłaniu. Zaczęłam rozmyślać jak będzie wyglądać jutrzejszy dzień, lecz po chwili usnęłam.
< Akaymon? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)